Ważne teraz

Poznaj najnowsze rozwiązania: system kaucyjny, podatek od nieruchomości, benchmarki  i wiele innych!

Poznaj najnowsze rozwiązania: system kaucyjny, podatek od nieruchomości, benchmarki  i wiele innych!

Przygotuj się na JPK CIT! Wybierz kompleksowe wsparcie w zakresie podatków, księgowości i technologii.

Przygotuj się na JPK CIT! Wybierz kompleksowe wsparcie w zakresie podatków, księgowości i technologii.

Szereg wyróżnień w rankingach ITR World Tax oraz ITR World TP 2024/2025

Szereg wyróżnień w rankingach ITR World Tax oraz ITR World TP 2024/2025

ALTO x mLeasing – wsparcie firm z sektora MŚP w zielonej transformacji

ALTO x mLeasing – wsparcie firm z sektora MŚP w zielonej transformacji

NSA: Wynajem pracownikowi samochodu to sztuczny zabieg

Od zmiany przepisów w 2014 r. wprowadzającej pełne prawo do odliczenia VAT w sytuacjach, gdy wykorzystywane są one wyłącznie do działalności gospodarczej podatnika, wydawało się, że kwestia ta powinna zostać wreszcie jednoznacznie ustalona.

Skomplikowane odliczanie VAT

W uproszczeniu, obowiązujące przepisy gwarantują podatnikowi, który wykorzystuje samochody wyłącznie dla celów prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej pełnego odliczenia VAT. Samochody są natomiast uznawane za wykorzystywane dla działalności gospodarczej, jeśli sposób wykorzystywania tych pojazdów przez podatnika, zwłaszcza określony w ustalonych przez niego zasadach ich używania, dodatkowo potwierdzony prowadzoną przez podatnika dla tych pojazdów ewidencją przebiegu pojazdu, wyklucza ich użycie do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą.

Wydawałoby się zatem, że jeśli podatnik stosuje rozwiązania wykluczające użycie samochodu np. dla celów osobistych swoich pracowników oraz jednocześnie odpłatnie wynajmuje pracownikom te samochody do prywatnego użytku poza godzinami pracy, to ma w pełni zagwarantowane prawo do odliczenia 100% VAT. Nie ulega bowiem wątpliwości, że stosowane rozwiązania wobec pracowników podczas godzin pracy spełniają wymagania stawiane przez przepisy ustawy o VAT, a odpłatny wynajem stanowi przejaw działalności gospodarczej przedsiębiorcy podlegający opodatkowaniu VAT. Innymi słowy, rozwiązanie takie zabezpiecza prawo do odliczenia VAT zarówno podczas godzin pracy pracownika, jak i poza tymi godzinami, z lekkim minusem jakim jest konieczność odprowadzania VAT należnego z tytułu wynajmu samochodów na rzecz pracowników.

Wynajem auta a skutki w VAT

Takiemu zastosowaniu przepisów ustawy o VAT sprzeciwił się jednak NSA w wyroku z 11 kwietnia 2017 r. (sygn. akt I FSK 1721/15) twierdząc, że wynajem pracownikom samochodów stanowi użycie tych samochodów do celów osobistych pracowników i jako taki nie następuje w ramach działalności gospodarczej, a dodatkowo jest zabiegiem sztucznym.

Wyrok ten w praktyce oznacza, że jeśli przedsiębiorca stosuje procedury zabezpieczające przed wykorzystaniem samochodów dla celów prywatnych przez pracowników oraz prowadzi ewidencję przebiegu i dodatkowo odpłatnie wynajmuje te samochody pracownikom to: ma prawo do odliczenia tylko 50% VAT (a więc tak jak w sytuacji, gdyby nie robił nic) i dodatkowo musi odprowadzić VAT z faktur wystawianych na rzecz pracowników z tytułu wynajmu.

Stanowisko Sądu w tym zakresie jest nie tylko kontrowersyjne, lecz wręcz nowatorskie – oto okazuje się, że przepisy ustawy o VAT są tak plastyczne, że można wyprowadzić taką ich interpretację, zgodnie z którą odpłatny, zorganizowany najem auta, kiedy trzeba i jest taka potrzeba, wcale nie musi być działalnością gospodarczą dla celów odliczenia VAT naliczonego. Bo VAT z faktur za wynajem oczywiście odprowadzić trzeba – tu co do prowadzenia działalności gospodarczej nie ma wątpliwości żadnych.

Przedsiębiorcom pozostaje mieć tylko nadzieję, że w kolejnych orzeczeniach NSA dostrzeże co najmniej wewnętrzną sprzeczność przeprowadzonej analizy i zajmie odmienne, bardziej spójne, stanowisko.

http://www.podatki.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/nsa-wynajem-pracownikowi-samochodu-to-sztuczny-zabieg

Jaki przepis, taki wyrok

Firma ALTO stworzyła ranking wyroków sądowych w sprawach podatkowych, uznawanych przez nią za najbardziej kontrowersyjne. Zwraca w nim uwagę na 10 orzeczeń. Na pierwszy ogień wzięto rozstrzygnięcia, które zapadły w sądach administracyjnych w zeszłym roku — a w sumie było ich ponad 27 tysięcy.

Sądy administracyjne pełnią niezwykle istotną rolę w sprawiedliwym ustalaniu praw i obowiązków podatników. O tym, jak znaczący jest ich wkład, może świadczyć fakt, że w 2017 r. prawie co czwarty wyrok w sprawach podatkowych uchylał decyzję fiskusa — mówi Paweł Fałkowski, doradca podatkowy, partner w ALTO.

W dziesiątce pierwszej edycji rankingu znalazły się orzeczenia dotyczące zarówno obu podatków dochodowych — od osób fizycznych (PIT) i prawnych (CIT) — jak i od towarów i usług (VAT). W przypadku PIT i CIT faworytami twórców rankingu są werdykty, według których do kosztów działalności nie można zaliczyć kary umownej zmniejszającej stratę firmy ani szkód spowodowanych atakiem hakerskim czy przedawnionej wierzytelności przy jej sprzedaży, a także rozstrzygnięcia, według którego konwersja długu na kapitał to przychód, a posiłek od pracodawcy też może być przychodem do opodatkowania. Co do VAT, to wybrano rozstrzygnięcia ustanawiające wyższą stawkę na e-book niż na tradycyjną książkę oraz decyzję, według której wynajem pracownikowi samochodu jest czynnością sztuczną, a zapłata kartą paliwową za benzynę nie uprawnia do odliczenia podatku naliczonego.

Prawne pole minowe

Eksperci ALTO podkreślają, że w co prawie czwartym z ubiegłorocznych orzeczeń wojewódzkich sądów administracyjnych (WSA) uchylono decyzje organów podatkowych. Jednocześnie przyznają, że większość rozstrzygnięć sądowych jest zasadna, niemniej część z nich może budzić poważne wątpliwości przedsiębiorców i doradców. Zdaniem twórców rankingu, nie zawsze jest to wynik profiskalnej, kontrowersyjnej wykładni przepisów. Są też wyroki będące rezultatem kuriozalnych regulacji, którymi sąd jest związany. Często przyczyna dyskusyjnych w treści stanowisk leży właśnie w niedoskonałości czy wadliwości prawa.

— Przepisy podatkowe są jak pole minowe. Aby nie popełnić kosztownego błędu, przedsiębiorcy muszą wykazać się dużą czujnością — zwraca uwagę doradca podatkowy Paweł Fałkowski, partner w ALTO.

Paweł Kula, doradca podatkowy w Russell Bedford, przyznaje, że wyroki sądów w sprawach podatkowych mogą wydawać się kontrowersyjne, ale i on zwraca uwagę, że składy orzekające są zobowiązane przede wszystkim do stosowania przepisów prawa.

— To oznacza skomplikowany proces logiczny, a nie dywagacje o charakterze etycznym. Lepsze wykształcenie sędziów nie spowoduje, że wyroki będą uważane za bardziej sprawiedliwe, bo tu — jak zawsze — punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czyli orzeczenia nakazujące zwrot daniny lub uchylające decyzje wymierzające podatek do zapłaty częściej będą uważane przez podatników za sprawiedliwe — wyjaśnia Paweł Kula.

Jak podkreśla Paweł Fałkowski, wspólną cechą wyroków budzących wątpliwości jest to, że wydane rozstrzygnięcie trudno pogodzić z zasadami logiki, zdrowym rozsądkiem i warunkami prowadzenia biznesu. Ma nadzieję, że ranking może stać się przyczynkiem do dyskusji nad zmianą przepisów podatkowych i sposobu ich wykładni, m.in. z uwzględnieniem realiów gospodarczych. Jednak, jego zdaniem, mimo wszystko, gdy dojdzie do sporu z fiskusem, mając mocne argumenty, warto walczyć o swoje racje przed sądem.

— Główną przyczyną uchylania decyzji organów podatkowych wydaje się być ich profiskalne działanie. Zdarza się, że nawet jeśli urzędnik rozumie argumenty podatnika, to i tak woli, aby sprawę rozstrzygnął sąd. Ale znaczenie mają również częste zmiany przepisów. Brak utrwalonej wykładni skłania czasem fiskusa do testowania, jakie podejście w danej sprawie zostanie zaakceptowane przez wymiar sprawiedliwości — mówi przedstawiciel ALTO.

Pomyłki czy złe intencje?

Według doradcy z Russell Bedford, prowadzonym postępowaniom często towarzyszy upór fiskusa.

— Jeśli przedstawiciele organów podatkowych działają zgodnie z prawem i zasadami współżycia społecznego, nie ma sensu doszukiwać się teorii spiskowych lub ideologicznych. Każdy, w tym również urzędnicy, chcą odnosić sukcesy zawodowe. Oczywiście są i tacy, którzy próbują tego dokonać niejako „na siłę”, posuwając się również do interpretacji przepisów contra legem, ale na szczęście nie można generalizować w tym zakresie. Tak jak wiele jest składów orzekających, tak wiele może być różnych poglądów na daną sprawę, np. ocenę, czy zgromadzony w sprawie materiał dowodowy jest wystarczający, lub interpretację nieprecyzyjnych przepisów. Wyroki uchylające decyzje w sprawach podatkowych nie są anomalią i nie zawsze muszą świadczyć o złych intencjach przedstawicieli aparatu skarbowego — podkreśla Paweł Kula.

Jego zdaniem często nie sposób uznać, że prawo jest dobre albo złe — oceniać można poszczególne uregulowania, w których liczy się wiele czynników. Uchylenie decyzji lub orzeczenia świadczy o tym, że sędziowie mieli odmienne zdanie niż organy podatkowe lub inny skład orzekający, jednak to nie oznacza automatycznego dyskredytowania kogokolwiek. W ocenie doradcy z Russell Bedford, nie bez znaczenia jest też fakt, że, zgodnie z Konstytucją, postępowanie przed sądem jest co najmniej dwuinstancyjne.

— To czynnik, który ma ograniczać ryzyko pomyłek. W podatkach instancje są w pewnym sensie cztery — dwie przed organami podatkowymi oraz dwie sądowe, czyli WSA i NSA. Uchylenie decyzji organu podatkowego przez sąd nie jest niczym nadzwyczajnym, jeśli nie dochodzi do sytuacji, że praktycznie każda będzie wadliwa. Dopóki urzędnicze pomyłki nie przybierają charakteru powtarzających się złych praktyk, to jest najczęściej za wcześnie, aby podnosić alarm — zwraca uwagę Paweł Kula.

— Wiara w to, że przepisy podatkowe mogą być proste i zrozumiałe dla wszystkich, jest ułudą. Kluczem jest rozsądna interpretacja tych przepisów, z poszanowaniem konstytucyjnych zasad, np. niedziałania prawa wstecz czy rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika — uważa Paweł Fałkowski.

Jego zdaniem, aby nastąpiła poprawa, konieczne jest zwiększenie wzajemnego zaufania fiskusa i przedsiębiorców.

CIT: Strata po cyberataku

Okradziony przez hakerów przedsiębiorca nie zaliczy straty do kosztów podatkowych, bo nie dochował należytej staranności — wynika z wyroku łódzkiego WSA (sygn. I SA/Łd 840/17). W rozpatrywanej sprawie doszło do włamania na konto bankowe i zmiany numeru rachunku jednego z kontrahentów. Pieniądze trafiły do złodziei. Podatnik korzystał z danych zdefiniowanych w systemie bankowym, nie weryfikował każdorazowo numeru konta, ale jednocześnie jego pracownicy stosowali wiele zabezpieczeń przed atakiem. Według sądu, zlecane przelewy powinny być za każdym razem szczegółowo sprawdzane.

Opinia Aleksandry Kasińskiej-Skiby, menedżera, radcy prawnego, doradcy podatkowego w ALTO: Racjonalnym działaniem przedsiębiorcy jest korzystanie z programów czy procedur mających zmniejszyć do minimum ryzyko cyberataku i ma on prawo stosować udogodnienia oferowane przez banki. Nie można uznawać, że każda omyłka jest niedochowaniem należytej staranności. Dążenie do automatyzacji procesów w firmie nie powinno wiązać się z negatywnymi skutkami podatkowymi.

VAT: paliwo bez odliczenia

Rozliczenie ze stacją benzynową przy użyciu karty paliwowej nie powinno być traktowane jako nabycie paliwa, ale nabycie usługi finansowej przez przedsiębiorcę od operatora karty, która podlega zwolnieniu z VAT — uznał NSA (sygn. I FSK 2236/15). Według sądu, w takim przypadku nie ma mowy o dostawie towaru między stacją benzynową a operatorem karty, bo pośrednik ten nie ma wpływu na istotne okoliczności transakcji, np. ilość, rodzaj kupowanego paliwa, moment transakcji. W konsekwencji nie można odliczyć podatku od paliwa.

Opinia Tobiasza Dolnego, menedżera, doradcy podatkowego w ALTO: VAT od paliwa podlega odliczeniu w wysokości 100 proc. lub 50 proc. Według sądu, w omawianej sprawie jednak nie podlega, mimo że podatek jest płacony np. od benzyny wykorzystywanej do czynności opodatkowanych. Czyli zasada neutralności VAT nie działa. W przeszłości zapadały korzystniejsze wyroki w tej kwestii. W listopadzie 2017 r. NSA wystąpił do TSUE z pytaniem prejudycjalnym dotyczącym podobnych przypadków — pozostaje mieć nadzieję, że pozwoli to na ostateczne rozstrzygnięcie sporów dotyczących rozliczenia VAT od kart paliwowych.

Procedury: powiadomienie „na skróty”

Można ominąć pełnomocnika w postępowaniu — orzekł WSA w Łodzi (sygn. I SA/Łd 951/16). Sprawa dotyczyła przedsiębiorcy, który chciał wykazać, że zawiadomienie o wszczęciu postępowania karnego skarbowego zostało doręczone błędnie, tj. z pominięciem pełnomocnika ustanowionego w sprawie. Według sądu, organ podatkowy był jednak do tego uprawniony. W konsekwencji bieg przedawnienia zobowiązania podatnika został przerwany.

Opinia Piotra Wołkowicza, menedżera, radcy prawnego w ALTO: Postępowania karne skarbowe są w praktyce inicjowane często w sposób instrumentalny — głównym powodem ich wszczęcia jest uniknięcie przedawnienia zobowiązania, które jeszcze jest (często niespiesznie) kontrolowane. Tym bardziej więc istotne jest właściwe doręczenie zawiadomienia. Wyrok jest zdecydowanie niekorzystny. W mojej ocenie, pominięcie pełnomocnika w toku czynności uniemożliwia stronie ochronę jej praw i interesów. Warto dodać, że w orzecznictwie prezentowane jest także stanowisko odmienne — że zawiadomienia jednak muszą trafiać do pełnomocnika.

Artykuł Iwony Jackowskiej opublikowany w gazecie Puls Biznesu w dniu 9 maja 2018 r., dostępny pod adresem https://www.pb.pl/jaki-przepis-taki-wyrok-928749

ALTO IS ATTENDING EUROPEAN CONFERENCE ON BUILDING A FUTURE-PROOF PROFESSIONAL FIRM

Themed ‘Building a Future-Proof Professional Firm’, the conference, hosted by leading international alliance Alliott Group, will be attended by some 90 accountants and lawyers from 31 countries worldwide.
Participation in the conference enables us to forge closer relationships with Alliott Group affiliated members who will serve our clients internationally when required. It will also provide powerful insights into the professional services market which is changing at an unprecedented pace and into the key business trends which are likely to impact our clients within the next 1-5 years. The learning and exchange that occurs during the conference will help our firm to future-proof client services and to establish a more visible employer brand that ensures the firm can compete for the brightest and most talented people in our local workforce.
ALTO comments: “While we are acutely aware of the need to meet the evolving needs of our clients, leading consultants from the world of business will share tips on how we can offer our clients a more collaborative approach and more commercially focused advice. We have every confidence that our representatives will return to the office with the valuable market insights and connections that will improve the firm and help our clients to protect and grow their businesses in the years ahead.”

Business improvement topics at the conference include how to become the ‘go-to’ firm in a local market, how to attract and retain the best people and how to develop the inner sales leader and motivator within. Alliott Group’s special interest group meetings will ensure our firm’s representatives gain practical insights into compliance with the EU’s General Data Protection Regulation (GDPR), the impact of U.S. tax reform on foreign nationals and businesses, the international M&A landscape, and the seismic changes taking place in international tax and how they impact internationally focused businesses and high net worth individuals.
For more information about our involvement in this conference (and in Alliott Group), please contact Paweł Fałkowski or Kamil Lewandowski.

About Alliott Group

Founded in 1979, and with 160+ member firms in 60+ countries, Alliott Group (www.alliottgroup.net) is an award-winning international association of independent accounting and law firms. Alliott Group provides services that help its member firms position themselves as the ‘go to’ firms in their local markets for businesses and private individuals with multi-market business interests.

For more information

To find out more about potential membership of Alliott Group or for professional assistance from our member firms around the world, please contact Alliott Group’s Head of Worldwide Marketing, Giles Brake (giles@alliottgroup.net) or visit our website (www.alliottgroup.net).

10 najbardziej kuriozalnych wyroków ws. podatków. Skarbówka potrafi zaskoczyć

Według firmy doradczej Alto świadczy to również o istotnej roli sądów administracyjnych w procesie kontroli stosowania prawa podatkowego. Eksperci jak co roku przeanalizowali te wyroki, które budzą największe wątpliwości wśród przedsiębiorców i doradców podatkowych. Na tej podstawie powstał ranking tych najbardziej kontrowersyjnych.

25 proc. orzeczeń ws. podatków uchylonych przed WSA może cieszyć przedsiębiorców, którzy zwyciężali. Jednak generalnie nie jest dobrą informacją dla podatników.

– Jest to papierek lakmusowy pokazujący, jak działają organy skarbowe. Trudno tutaj o dokładne statystyki, ale jesteśmy przekonani, że jakość decyzji urzędniczych jest jeszcze niższa – mówi money.pl Kamil Lewandowski, doradca podatkowy z Alto.

Skąd to przypuszczenie? W ocenie eksperta trzeba mieć na uwadze, że duża cześć podatników nie kontynuuje sporu. Nie oznacza to wcale, że zgadzają się z rozstrzygnięciem. Najczęściej, mówiąc kolokwialnie, wolą zapłacić i mieć to już z głowy. – Wejście w długotrwały spór z fiskusem wiąże się z obawą o represje ze strony organów skarbowych – dodaje Lewandowski.

Według ekspertów Alto, często też podatnicy obawiają się ostatecznego rozstrzygnięcia, ale trudno im się dziwić. Nawet doświadczeni doradcy podatkowi mają coraz większe trudności z szacowaniem szans na finalny sukces przed sądami administracyjnymi.

– Można pokusić się o tezę, że jakość orzecznictwa spada w ostatnich latach i coraz trudniej przewidzieć rozstrzygnięcie sądu. Dowodem na to jest również fakt, że przygotowując ranking kontrowersyjnych orzeczeń naprawdę mieliśmy w czym wybierać – mówi Kamil Lewandowski.
Jak dodaje, podatnik niewątpliwie może czuć się skonfundowany. Z jednej strony czyta gazety i słyszy zapewnienia polityków, że relacje między nim a urzędem mają poprawiać się i nie może się tego doczekać. – Z drugiej zaś strony, jego codzienność to przedłużające się kontrole, działania urzędników oparte na „luźnym” podejściu do litery prawa i zasad jego interpretacji – dodaje.

W ocenie współautora rankingu oczywiście inicjatywy takie jak konstytucja dla biznesu – promowana przez premiera Morawieckiego – są godne pochwały, ale upłynie sporo czasu, zanim zwykły człowiek czy przedsiębiorca odczuje poprawę.

– Nawet kiedy światłe założenia i projekty przyjmą formę obowiązujących aktów prawnych, to pozostaje jeszcze obszar stosowania prawa. Ludzie oraz ich przyzwyczajenia nie zmieniają się bowiem tak dynamicznie jak prawo. Często to nie przepisy, ale „wieloletnia praktyka” oraz cele finansowe urzędników decydują o sposobie jego postępowania – mówi Lewandowski.
W ocenie eksperta przepisy oczywiście są niezwykle istotne, ale kultura ich stosowania oraz kultura współpracy i budowania relacji pomiędzy urzędem a przedsiębiorcą są niezbędnym fundamentem dla tworzenia przyjaznego systemu, wspierającego przedsiębiorczość.

Na pierwszym miejscu najbardziej kontrowersyjnych orzeczeń ws. podatków jest:

1. CIT: Kara umowna zmniejszająca stratę firmy, która nie jest dla sądu kosztem

Problem z decyzjami i wyrokami dotyczącymi kar umownych wynika, w ocenie ekspertów Alto, z niezrozumienia ich roli w biznesie. – Podejmowanie ryzyka, akceptowanie nie zawsze dających się przewidzieć skutków decyzji jest solą biznesu. W przypadku nietrafionych decyzji celem przestaje być osiągniecie zysków, a staje się nim ograniczenie strat – mówi Lewandowski.

W takim przypadku zapłacenie kary umownej ma na celu wynikające wprost z ustawy zabezpieczenie źródła przychodów. Sąd powinien wychodzić z założenia, że przedsiębiorca, podejmując określone decyzje, działa w swoim najlepszym interesie i podejmuje racjonalne decyzje.
Tak jest np. z karą umowną, którą płaci przedsiębiorca właścicielowi nieruchomości, kiedy zmuszony jest przed terminem i to ze względów biznesowych zmienić lokal np. na mniejszy.
– Zgodnie z wyrokiem nie może zaliczyć jej do kosztów przychodu, choć ewidentnie jest to koszt związany z prowadzeniem działalności gospodarczej – dodaje doradca podatkowy.

Na kolejnych dwóch miejscach są wyroki z jednego, elektronicznego obszaru:

2. VAT: E-book dyskryminowany – wyższa stawka niż dla tradycyjnej książki

3. CIT: Kosztów ataku hakerskiego nie odliczysz od przychodu

W powyższych przypadkach wspólny mianownikiem jest fakt, że prawo nie nadąża za dynamiką zmian w życiu biznesowym i rozwojem technologii. To przecież wydaje się oczywiste, że atak hakerski generuje koszty związane z działalnością gospodarczą. Nie ma też wątpliwości, że takie ataki zdarzają się coraz częściej – mówi Lewandowski.

Podatnik ponosi przecież koszty, by się przed nimi obronić, ale również ponosi koszty będące efektem ataku.To tak jakby odmówić prawa do zaliczenia w koszty wydatku na nabycie towarów, które zostały następnie skradzione. Sąd tymczasem podtrzymuje rozstrzygnięcie organu podatkowego, że taki wydatek nie jest kosztem.

Podobnie jest z e-bookiem. Funkcja obu rzeczy jest przecież podobna. Zarówno książka, jak i e-book służą do czytania. Dlaczego więc opodatkowanie tej nowocześniejszej wersji nośnika treści jest inne?

Kolejne trzy miejsca niechlubnego rankingu zajmują:

4. VAT: Wynajem pracownikowi samochodu jako czynność sztuczna

5. CIT: Konwersja długu na kapitał to przychód

6. SiD: Zagraniczny spadek opodatkowany dwa razy

Na czwartym miejscu znalazła się sytuacja, w której przedsiębiorca, wynajmując samochody pracownikom, nie mógł odliczyć całego VAT, tylko 50 proc. Generalnie rzeczywiście w ten sposób rozlicza się auta w firmie. Powinna to jednak zmieniać umowa najmu podpisana z pracownikiem. W tym wyroku mimo jasnych zapisów prawa tak się jednak nie stało.

Z kolei konwersja długu na kapitał nie jest nowym zagadnieniem, ale w ocenie autorów zestawienia, w najbliższych miesiącach można się spodziewać kolejnych sporów w tym zakresie.

– Dotyczy to sytuacji, kiedy np. spółka matka pożycza spółce córce pieniądze, a następnie zamienia taki dług na kapitał. Jeszcze 4 czy 5 lat temu sądy i skarbówka potwierdzały, że nie powoduje to przychodu po stronie spółki matki i podatku płacić nie trzeba – mówi Lewandowski.
Jednak to jednolite stanowisko zaczęło się zmieniać od 2014 r. i to bez żadnej zmiany w przepisach. – Sądy nagle zmieniły swoje podejście o 180 stopni, zdecydowały o konieczności zapłaty takiego „podatku od niczego” – dodaje ekspert.

Stawkę zamykają:

7. PIT: Posiłek od pracodawcy też może być przychodem do opodatkowania

8. VAT: Nie odliczysz VAT od paliwa, gdy płacisz kartą

9. CIT: Brak kosztów przy sprzedaży przedawnionych wierzytelności

10. Procedura: Można ominąć pełnomocnika w postępowaniu

Najbardziej, zdaniem twórców zestawienia, zaskakuje tu sprawa z kartami paliwowymi. Ich operator, który tak naprawdę przecież kupuje paliwo i odsprzedaje je finalnemu nabywcy, nie może odliczyć od tego VAT. Skarbówka doszła bowiem do wniosku, że operator nie nabywa, jak to się określa, władztwa nad paliwem i nie ma prawa do odliczenia podatku VAT.

– W podobnej sprawie NSA skierował pytanie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że pozwoli to na ostateczne rozstrzygnięcie sporów związanych z rozliczeniem VAT od kart paliwowych – konkluduje Kamil Lewandowski, doradca podatkowy z Alto.

link: https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/podatki-skarbowka-wyroki-egzekucja,161,0,2403233.html

Skarbówka doi bezlitośnie. Zobacz, jak możesz zapłacić podatek od niczego

Opisana powyżej sytuacja, to tzw. konwersja długu na kapitał. Najczęściej dotyczy sytuacji, kiedy np. spółka matka pożycza spółce córce pieniądze, a następnie zamienia taki dług na kapitał.

Jeszcze całkiem niedawno sądy i skarbówka potwierdzały, że nie powoduje to przychodu po stronie spółki matki i podatku płacić nie trzeba. To się jednak zaczęło zmieniać i to na tyle intensywnie, że w rankingu najbardziej kontrowersyjnych wyroków ws. podatkowych w Polsce w 2017 r. taki przypadek znalazł się na 4 miejscu w swoistym TOP 10.

Fiskus jest pazerny, chce wyciągnąć podatek przy każde możliwej okazji. Nawet jak nie ma czego opodatkować. Niestety sądy konsekwentnie mu w tym pomagają – komentuje dla money.pl prof. Robert Gwiazdowski.

Co dziwić może jeszcze mocniej, sądy administracyjne nagle zmieniły swoje podejście w tej sprawie i to o całe 180 stopni, choć nie zmieniło się prawo. Tak właśnie, niejako zupełnie magicznie, zaczęły decydować o konieczności zapłaty podatku od niczego, podtrzymując podważane przez podatników stanowisko skarbówki. Fiskus zachęcony takimi wyrokami przystąpił do ofensywy.

– Obecnie organy podatkowe prowadzą wzmożone kontrole ukierunkowane właśnie na te transakcje – mówi money.pl Piotr Wołkowicz, radca prawny z firmy ALTO.

Zaskakująca zmiana interpretacji

Oczywiście większość przedsiębiorców ma prawo spokojnie czekać na wynik takiej kontroli, bo przecież przez wiele lat sądy administracyjne i skarbówka stały na jasnym stanowisku. Zgodnie z nim kwalifikacja tej czynności jako wkładu pieniężnego lub niepieniężnego uzależniona jest od treści uchwały o podwyższeniu kapitału zakładowego.

Jeżeli postanowiono, że jest to wkład pieniężny, wówczas czynność ta była neutralna podatkowo i żaden podatek nie był należny.

Natomiast w przypadku zapisu o wkładzie niepieniężnym, co do zasady traktowano to jako przychód po stronie wspólnika podlegający opodatkowaniu według stawki 19 proc. CIT. Począwszy jednak od 2014 r., pomimo obowiązywania tych samych przepisów podatkowych, zauważalna stała się przeciwna linia orzecznicza. Nagle okazało się, że bez względu na treść uchwały podatek zapłacić trzeba.

Oczywiście takie podejście, jak podkreśla Wołkowicz, jest rażąco niesprawiedliwy dla przedsiębiorców. Oznacza bowiem, że prosty, szybki, efektywny i często stosowany w praktyce sposób na dokapitalizowanie, czy też restrukturyzację spółki staje się całkowicie niekorzystny podatkowo.

Niekonstytucyjne opodatkowanie

– Stanowisko, że wspólnik ma zapłacić 19 proc. podatek od wartości obejmowanych udziałów tym bardziej bulwersuje, że w takich sytuacjach ciężko mówić o jakiejkolwiek realnej korzyści majątkowej po jego stronie. Wspólnik faktycznie obejmuje tu udziały, ale za umorzenie spółce długów np. pożyczkowych – wyjaśnia Wołkowicz.

Warto też pamiętać, rozważając tę przewrotną interpretację skarbówki, czym w ogóle jest podatek dochodowy. Przynajmniej z definicji. – W ustawie jak byk napisano, że opodatkowany jest dochód. Ustawodawca wyjaśnia, że jest to nadwyżka przychodów nad kosztami. Później jeszcze znajdziemy przepisy, które mówią o tym, co jest kosztem, a co nim być nie może – wyjaśnia prof. Gwiazdowski.

Jak zauważa prawnik, interpretacja po prostu, nie może być oderwana od głównego przesłania ustawy o podatku dochodowym. Jakie to przesłanie? Opodatkowuje się dochód i tylko dochód.

– Ciężko jest uznać za konstytucyjne opodatkowanie podatkiem dochodowym przychodu, ale i to się przecież zdarza. W takich jednak przypadkach przynajmniej jest przychód. Natomiast czasami nasz fiskus opodatkowuje podatkiem dochodowym czynność prawną, która nie generuje formalnie żadnego przychodu. Takim przypadkiem jest właśnie konwersja długu na kapitał – wyjaśnia profesor.

Powszechna hodowla odsetek

Problem ten dotyczy zarówno dużych podmiotów operujących setkami milionów złotych, jak i mniejszych firm. Nasz rozmówca podaje przykład firmy, której nazwy niestety nie możemy przytoczyć.

Pożyczyła ona spółce córce 10 mln zł na inwestycje. Spółka córka po zainwestowaniu środków z pożyczki, nie miała jednak pieniędzy na jej spłatę. Zwrot nastąpił zatem w drodze „zamiany” pożyczki na udziały w tej właśnie spółce zależnej.

Potem długo, długo nic się nie działo, aż po 4 latach skarbówka po kontroli nakazała zapłatę podatku od tej operacji i to z odsetkami. W sumie ok. 2,7 mln zł. Taki scenariusz zupełnie nie dziwi Roberta Gwiazdowskiego.

– Hodowanie odsetek to już w naszej skarbówce czynność powszechnie stosowana. Widać to na innych licznych przykładach, gdzie nie ma dochodu, nie ma nawet żadnego przychodu. Tak jest np. w sprawach, gdzie Polacy zamieniają mieszkania, sprzedają mieszkania odziedziczone w spadku. Dotyczy to również ofiar ulgi meldunkowej – wylicza Gwiazdowski.

Wyroki sobie. Fiskus sobie

Rzeczywiście, jak już pisaliśmy, w tym ostatnim przypadku „ulgowiczów”, niemalże normą stało się informowanie podatnika o konieczności zapłacenia podatku, tuż przed upływem pięcioletniego terminu przedawnienia.

W przypadku 70-letniego Henryka Błasika z Lublina oznaczało to blisko 80 tys. zł do zapłaty. Jak już jednak pisaliśmy w money.pl, w ostatnią środę NSA zdecydował jednak, że fiskus nie miał prawa żądać od niego tych pieniędzy.

Wyroki jednak nie wiele tu zmieniają. Fiskus nadal lubi hodować odsetki – Omawiany sposób opodatkowania przedmiotowych transakcji skrzętnie wykorzystuje skarbówka, która coraz częściej analizuje takie działania dokonane kilka lat temu i każe płacić podatek z odsetkami – mówi Wołkowicz.

Uważa, że najbardziej w tej sprawie bulwersujące jest to, że opodatkowuje się czynność, która służy dokapitalizowaniu oraz restrukturyzacji wielu małych firm. Często są one w ten sposób ratowane. Jest szansa na utrzymanie miejsc pracy, a co równie istotne przez tę operację budżet nic nie traci.

Przewaga sędziowska?

– Nikt tu nic nie zarabia, nie osiąga żadnego dochodu, a trzeba zapłacić podatek w zasadzie od niczego. Co dziwniejsze, przepisy w tym zakresie nie uległy zmianie, zmieniła się tylko ich interpretacja – dodaje Piotr Wołkowicz.

Jak to zatem się dzieje, że takie decyzje urzędów skarbowych, podtrzymują potem w mocy sądy administracyjne?

– Przez wiele lat do sądów administracyjnych szło zdecydowanie więcej sędziów, którzy byli wcześniej pracownikami organów podatkowych. Zdecydowanie mniej sędziów to byli radcowie prawni, adwokaci, czy doradcy podatkowi. Zatem nic mnie tu nie dziwi – mówi Gwiazdowski.

O ten zaskakujący zwrot w interpretacji tych samych przepisów zapytaliśmy również w KAS i MF. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

link: https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/konwersja-dlugu-podatki-skarbowka-egzekucja,179,0,2403507.html

Przedsiębiorca vs fiskus: 10 najbardziej kontrowersyjnych wyroków sądów administracyjnych w sprawach podatkowych

Świadczy to o istotnej roli sądów administracyjnych w procesie kontroli stosowania prawa podatkowego. I choć większość rozstrzygnięć jest zasadna, to w dalszym ciągu zdarzają się wyroki budzące poważne wątpliwości przedsiębiorców i doradców.

Firma doradcza ALTO opublikowała ranking przedstawiający najbardziej kontrowersyjne wyroki wydane przez sądy administracyjne w sprawach podatkowych.

W rankingu, obejmującym wyroki wydane w 2017 r., znajdują się orzeczenia, które mają istotny wpływ na sytuację finansową podatnika. Sądy administracyjne w ubiegłym roku orzekały m.in. o:

  • braku możliwości zaliczenia do kosztów podatkowych wydatków na karę umowną, której zapłata chroni przed poniesieniem jeszcze większej straty,
  • braku możliwości rozliczenia kosztów podatkowych w związku z atakiem hakerów,
  • uznaniu zawarcia umowy najmu pojazdu za czynność sztuczną, która nie uprawnia do odliczenia 100% VAT od wydatków na samochód firmowy,
  • niemożności odliczenia VAT od paliwa przy płatności kartą paliwową,
  • uzyskaniu przez pracownika przychodu w związku z otrzymaniem od pracodawcy posiłku w trakcie podróży służbowej.

Przepisy podatkowe mają zapewnić realne wpływy do budżetu państwa. Jednakże realizacja tego celu nie może następować z pogwałceniem przepisów do łamania zasady pewności prawa i obrotu gospodarczego, gdyż taki stan negatywnie wpływa na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Jak wskazuje Paweł Fałkowski, partner w ALTO, powyższe przykłady pokazują, że nie zawsze interpretacja przepisów dokonywana jest ze zrozumieniem zasad towarzyszących prowadzeniu działalności gospodarczej. Przedsiębiorca, który w przepisach podatkowych stara się odnaleźć logikę i zdrowy rozsądek, może się czasami bardzo rozczarować – dodaje Paweł Fałkowski.

W wielu wypadkach przedsiębiorca będzie przekonany, że dany wydatek stanowi koszt uzyskania przychodu albo jest możliwość odliczenia VAT od poniesionego wydatku. I tutaj okazuje się, że sądy nie zgadzają się z danym stanowiskiem, a swój pogląd uzasadniają w sposób pomijający realia gospodarcze. Brak wiedzy w tym zakresie może przedsiębiorcę sporo kosztować.

Nie oznacza to, że podatnik jest obowiązany interpretować przepisy na swoją niekorzyść – podkreśla Kamil Lewandowski, partner w ALTO – w przypadku wątpliwości co do interpretacji przepisów, zastosowanie powinna znajdować interpretacja na korzyść podatnika. Od 1 stycznia 2016 r. wynika to wprost z przepisów, niestety w praktyce regulacja jest bardzo rzadko stosowana – wskazuje Kamil Lewandowski.

Co zatem robić? Przepisy podatkowe są jak pole minowe – by nie popełnić kosztownego błędu, przedsiębiorcy muszą wykazać się dużą czujnością – zwraca uwagę Paweł Fałkowski. Gdy już dojdzie do sporu z fiskusem, nie stoimy na straconej pozycji. Jeżeli mamy mocne argumenty, warto walczyć o swoje racje przed sądem.

Chcemy, aby przygotowywany regularnie przez doradców ALTO Ranking kontrowersyjnych wyroków stanowił przyczynek do dyskusji nad zmianą przepisów podatkowych oraz sposobem ich wykładni – z uwzględnieniem realiów gospodarczych oraz takich podstawowych zasad, jak ta nakazująca interpretować niedające się rozstrzygnąć wątpliwości na korzyść podatnika – podkreśla Paweł Fałkowski.

Przygotowując pierwszą edycję Rankingu kontrowersyjnych wyroków skupiliśmy się na roku 2017 i wybraliśmy poniższe orzeczenia:

CIT: Kara umowna zmniejszająca stratę firmy nie jest kosztem
VAT: E-book dyskryminowany – wyższa stawka niż dla tradycyjnej książki
CIT: Kosztów ataku hakerskiego nie odliczysz od przychodu
VAT: Wynajem pracownikowi samochodu jako czynność sztuczna
CIT: Konwersja długu na kapitał to przychód
SiD: Zagraniczny spadek opodatkowany dwa razy
PIT: Posiłek od pracodawcy też może być przychodem do opodatkowania
VAT: Nie odliczysz VAT od paliwa, gdy płacisz kartą
CIT: Brak kosztów przy sprzedaży przedawnionych wierzytelności
Procedura: Można ominąć pełnomocnika w postępowaniu

Przedsiębiorca vs fiskus: 10 najbardziej kontrowersyjnych wyroków sądów administracyjnych w sprawach podatkowych

Nie odliczysz VAT od paliwa, gdy płacisz kartą

Stacje paliw zyskują stałych klientów generujących duże obroty, klienci zaś mają możliwość zakupu paliwa za korzystniejszą cenę, przy okazji mając dostęp do dodatkowych usług. Zasada działania takiego systemu jest prosta: operator karty zawiera umowę z dostawcą paliwa (np. siecią stacji paliw) oraz z klientem. Klient na podstawie umowy z operatorem może tankować paliwo na stacjach paliw bezgotówkowo.

Rozliczenie VAT z problemami

Wydawałoby się, że rozliczenie podatku VAT w takim systemie nie powinno budzić wątpliwości. W momencie tankowania paliwa na stacji, operator nabywa paliwo od stacji paliw, a klient nabywa paliwo od operatora. W ślad za tym idą płatności od klienta do operatora i od operatora do stacji paliw. Stacja paliw powinna wystawić fakturę za paliwo na operatora (bo operator kupuje paliwo od stacji), a operator powinien wystawić fakturę za paliwo na klienta (bo klient kupuje paliwo od operatora). Nabywcy paliwa powinni odliczyć VAT z otrzymanych faktur (operator w całości, a klient w 50 lub 100 proc., w zależności od tego jak wykorzystuje zatankowany pojazd).

Niekorzystne stanowisko organów podatkowych

Organy podatkowe jednak od dłuższego czasu kwestionują powyższy, wydawałoby się oczywisty, sposób rozliczeń, uznając, iż wystawca karty paliwowej nie jest uprawniony do odliczenia VAT, gdyż nie nabył paliwa w rozumieniu ustawy o VAT, to znaczy nie uzyskał władztwa nad paliwem. Idąc dalej, rozliczenie przy użyciu karty paliwowej nie powinno być traktowane jako nabycie paliwa, ale jako nabycie zwolnionej z VAT usługi finansowej przez przedsiębiorcę od operatora karty. Fiskus argumentuje, iż w analizowanym przypadku nie dochodzi do dostawy towaru pomiędzy stacją benzynową a operatorem karty, pośrednik ten nie ma bowiem wpływu na istotne okoliczności transakcji, np. ilość, rodzaj nabywanego paliwa, moment zakupu. Niestety powyższe podejście znajdziemy również w coraz liczniejszych wyrokach sądów administracyjnych. Przykładem jest wyrok NSA z 15 września 2017 r., sygn. I FSK 2236/15.

W przeszłości NSA wydawał dużo korzystniejsze wyroki w omawianej kwestii. Wynikało z nich, iż w wielu przypadkach można wykazać, że operator kart ma realny wpływ na przebieg transakcji, przykładowo oferuje niższą cenę niż stacja benzynowa, ponosi obowiązki reklamacyjne na wypadek wadliwości paliwa itp. Odpowiednie skonstruowanie umowy pomiędzy operatorem a klientem pozwalało zachować prawo do odliczenia VAT. Aktualnie wydawane orzeczenia z reguły nie wykluczają takiej możliwości – widać jednak wyraźnie, że stanowisko sądów przestało być jednolite.

Podejście prezentowane przez sądy i administrację podatkową powoduje istotną komplikację rozliczeń realizowanych w ramach systemu kart paliwowych. Aby zachować prawo do odliczenia VAT klient powinien otrzymać fakturę za paliwo bezpośrednio od stacji paliw – przeczyłoby to jednak podstawowej idei systemu płatności w oparciu o karty paliwowe. W całym systemie chodzi o maksymalne uproszczenie rozliczeń, aby klient mógł używać łatwej w obsłudze karty paliwowej do tankowania paliwa w wielu punktach sprzedaży, a rozliczenia mógł dokonywać na przykład raz w miesiącu z jednym podmiotem.

Fiskus nie nadąża za rozwojem gospodarczym

Warto pamiętać, że ustawa o VAT zawiera przepis, który idealnie nadaje się do systemu kart paliwowych. Stanowi on, że dostawa towaru realizowana pomiędzy kilkoma podmiotami, w ramach której towar trafia bezpośrednio do ostatecznego nabywcy, powinna być traktowana jako odrębne transakcje pomiędzy uczestnikami łańcucha dostaw. Tym razem trudno więc zrzucać winę na przepisy nieprzystające do rzeczywistości gospodarczej. To raczej stanowisko administracji podatkowej i sądów nie nadąża za dynamiką rozwoju gospodarczego – może to dziwić o tyle, że system kart paliwowych jest powszechnie stosowany od wielu lat i trudno go uznać za innowacyjne narzędzie.

Inny nasuwający się wniosek to fakt, że sposób stosowania przepisów przez organy podatkowe ciągle zbyt często hamuje rozwój przedsiębiorstw. Na przykładzie kart paliwowych widać, że działania usprawniające prowadzenie biznesu mogą generować dodatkowe komplikacje w zakresie rozliczeń podatkowych. Skomplikowany sposób rozliczeń podatkowych może w skrajnym przypadku w ogóle podważyć sens wprowadzenia takich usprawnień. Nie ma chyba wątpliwości, że nie taka powinna być rola systemu podatkowego.

Nadzieja w trybunale

Pod koniec ubiegłego roku NSA wystąpił do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem prejudycjalnym dotyczącym podobnych przypadków – pozostaje mieć nadzieję, że pozwoli to na ostateczne i pozytywne rozstrzygnięcie sporów związanych z rozliczeniem VAT od kart paliwowych.

link: http://www.podatki.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/nie-odliczysz-vat-od-paliwa-gdy-placisz-karta

Haker ukradnie pieniądze, fiskus zakwestionuje koszty

Fałszywe e-maile, załączniki z wirusami, linki do stron instalujących złośliwe oprogramowanie, włamania do komputerów – internetowi oszuści działają na różne sposoby. A fiskus i sąd twardo mówią: przedsiębiorca, który padnie ich ofiarą, nie zaliczy straty do podatkowych kosztów.

– Firma traci więc podwójnie. Nie dość, że kradną jej pieniądze z konta, to jeszcze nie rozliczy kosztów – mówi Beata Hudziak, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii 8Tax.

Zabezpieczenia nie ustrzegły…

Przekonała się o tym spółka z branży spożywczej. Przy regulowaniu zobowiązań korzystała z bankowości elektronicznej. Dane kontrahentów, w tym numery ich rachunków, zostały wprowadzone do szablonu. Osoby wykonujące przelewy logowały się za pomocą unikalnego hasła dostępowego (zmienianego co trzy miesiące). Dodatkowo autoryzowała je główna księgowa i dyrektor zarządzający, którzy używali dostarczanych przez bank tokenów.

Spółka korzystała z legalnego i okresowo aktualizowanego systemu operacyjnego oraz programu antywirusowego. Na bieżąco też skanowała swoje komputery, aby wyłapać ewentualne zagrożenia.

…przed włamaniem do bankowego systemu

Nie ustrzegło jej to przez atakiem hakerów. Komputer, z którego dokonywane były autoryzacje przelewów, został zainfekowany. Wirus umożliwił włamanie do używanych szablonów i zmianę numerów rachunków bankowych kontrahentów. W efekcie pieniądze wpłynęły na inne konta.

Czy stratę można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów? Fiskus uznał, że nie, ponieważ spółka przy przelewaniu pieniędzy nie dochowała należytej staranności. Jego zdaniem każda płatność powinna być zweryfikowana przez upoważnionych pracowników. Jednokrotne zdefiniowanie przelewu w szablonie i jego bezkrytyczne powielanie przy kolejnych płatnościach nie wystarczy.

Spółce nic nie dała skarga do sądu. Zgodził się on ze skarbówką, że niesprawdzenie numerów kont świadczy o braku wymaganej staranności (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, sygn. I SA/Łd 840/17).

– To bardzo surowe stanowisko – mówi Beata Hudziak. – Firmy często ustawiają sobie cykliczne płatności realizowane automatycznie, dokonują zbiorczych przelewów, trudno to wszystko za każdym razem weryfikować.

Ryzyko prowadzenia działalności

Ekspertka dodaje, że fiskus zawsze niechętnie patrzył na rozliczanie strat w firmowym majątku w kosztach. I wymagał wykazania, że przedsiębiorca nie przyczynił się do ich powstania. Skarbówka często także argumentuje, że firmy nie mogą przerzucać ryzyka prowadzenia działalności na Skarb Państwa.

Na rozliczenie straty w kosztach trudno też liczyć przedsiębiorcom, którzy zostali oszukani przez własnych pracowników. Tak było w sprawie spółki przez sześć lat okradanej przez głównego księgowego. Robił to tak fachowo, że nieprawidłowości nie wykryły nawet badania audytorskie. W sumie przywłaszczył sobie ponad 12 mln zł. Spółka chciała zaliczyć tę kwotę do kosztów. Fiskus się na to nie zgodził, podkreślając, że nad działaniami głównego księgowego nie sprawowano należytej kontroli. Odpowiedzialność za defraudacje ponosi więc sama spółka. Nie można jej przerzucać na Skarb Państwa.

Tego samego zdania był Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Podkreślił, że straty spowodowała słaba organizacja, niewłaściwy nadzór i niewprowadzenie odpowiednich procedur wewnętrznych. Dlatego nie można zaliczyć strat do kosztów uzyskania przychodów (sygn. III SA/Wa 2440/15).

Aleksandra Kasińska-Skiba – doradca podatkowy, radca prawny, menedżer w kancelarii FL Tax

Przestępczość internetowa jest coraz bardziej zaawansowana, a firmom coraz trudniej ustrzec się przed atakami hakerów. Nawet gdy korzystają z systemów bankowych i używają zabezpieczeń. Dlatego uważam, że podejście skarbówki i sądu do sprawy włamania na konto jest bardzo nieżyciowe i nie uwzględnia gospodarczej rzeczywistości. Spółka korzystała przecież z bankowych szablonów, haseł dostępu, autoryzowała przelewy tokenami. Wydaje się więc, że dochowała należytej staranności w rozliczeniach. Oczywiście mogła dodatkowo weryfikować za każdym razem numery rachunków bankowych kontrahentów, ale trudno wymagać tego od firmy, która codziennie wykonuje setki przelewów. Po to są zresztą bankowe szablony, aby przedsiębiorcy nie musieli ręcznie wpisywać konta kontrahenta przy każdej płatności. Firma nie powinna być karana za to, że korzysta z ułatwień oferowanych przez elektroniczną bankowość.

link: https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/nauka-i-technika/haker-ukradnie-pieni%C4%85dze-fiskus-zakwestionuje-koszty/ar-BBHQf5K

Zaległych składek ZUS nie wrzucisz w koszty podatkowe – wyrok WSA w Białymstoku

Ograniczanie kosztów zatrudnienia może mieć przykre konsekwencje. Nie dość, że ZUS każe zapłacić zaległe składki, to jeszcze fiskus nie zgadza się na rozliczanie ich w podatkowych kosztach. A sąd potwierdził, że skarbówka ma rację.

– W ostatnich latach wiele firm, chcąc zaoszczędzić na składkach, przerzucało pracowników na inne umowy. Warianty były różne: począwszy od umów o dzieło poprzez zlecenia podpisywane z innymi podmiotami, skończywszy na przenoszeniu całego zespołu do innego przedsiębiorstwa, które go potem wynajmowało – tłumaczy Beata Hudziak, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii 8Tax. – ZUS jednak coraz częściej kwestionuje takie operacje, co kończy się z reguły naliczeniem zaległości w składkach.

Tak było w sprawie spółki z branży meblarskiej, która zawarła z inną firmą umowę o współpracy. Podczas kontroli ZUS okazało się, że usługi dla spółki wykonywali jej pracownicy, którzy u kontrahenta byli zatrudnieni na podstawie umowy-zlecenia. Kontrolerzy uznali, że trzeba za nich zapłacić zaległe składki.

SPÓŁKA WSZYSTKO PŁACI

Spółka nie kwestionowała ustaleń ZUS, skorygowała rozliczenia i uiściła zaległości. Chce zaliczyć je do podatkowych kosztów. Argumentuje, że jako płatnik wykonała swoje obowiązki. Wprawdzie ze zwłoką, ale wcześniej nie miała możliwości obliczenia i potrącenia składek, ze względu na brak dostępu do danych o wynagrodzeniach zleceniobiorców oraz do wypłacanych im z umów-zleceń pieniędzy. Nie mogła też dokonać potrąceń z umowy łączącej ją z kontrahentem. Spółka nie zamierza dochodzić zwrotu składek od pracowników. Byłoby to żmudne zajęcie, jest ich ponad 150, część pracuje już gdzie indziej, a z tymi, co zostali, nie chce pogarszać relacji.

Podkreśla, że błąd popełniony przy kwalifikacji umów oraz opóźnienie w zapłacie składek nie wyklucza możliwości uznania ich za koszt działalności. Są to bowiem tzw. wydatki pracownicze, związane z funkcjonowaniem firmy.

SĄD ZA SKARBÓWKĄ

Fiskus miał jednak inne zdanie. Zgodził się na rozliczenie w kosztach tylko części składek – tych, które zgodnie z przepisami powinny być finansowane przez płatnika. Składki w części potrącanej z wynagrodzenia pracownika nie mogą być, zdaniem skarbówki, podatkowym kosztem.

Spór trafił do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Ten przyznał rację fiskusowi. Podkreślił, że nie ma żadnego związku między wydatkami a przychodami spółki. Zaległe składki zapłaciła nie dla uzyskania korzyści z działalności, ale w celu zwolnienia się z obowiązków wynikających z ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Z tą tezą nie zgadza się Beata Hudziak.

– Uważam, że argument o wypełnieniu ustawowych obowiązków przemawia właśnie za tym, aby składki zaliczyć do kosztów. Nie ma wszak wątpliwości, że wynagrodzenie, w tym jego składowe, wypłacane pracownikom czy zleceniobiorcom jest związane z działalnością. Zakaz rozliczania w kosztach składek potrącanych z wynagrodzenia jest dodatkową sankcją nakładaną na przedsiębiorcę – mówi ekspertka.

Sygnatura akt: I SA/Bk 1864/17

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.wojtasik@rp.pl

OPINIA

Aleksandra Kasińska-Skiba, doradca podatkowy, radca prawny, menedżer w ALTO

O rozliczeniu wydatku w kosztach podatkowych powinno decydować to, czy jest on związany z działalnością, racjonalny i może mieć wpływ na uzyskanie przychodów. Wydaje się, że w opisanej sprawie te warunki zostały spełnione. Spółka zdecydowała się ponieść ciężar zaległych składek. Uznała, że nie opłaca się dochodzić ich od pracowników, byłoby to bowiem czasochłonne i trudne do przeprowadzenia oraz pogorszyłoby relacje z załogą. Jest to działanie w interesie firmy. I ta przesłanka powinna decydować o tym, czy wydatek jest kosztem uzyskania przychodów czy też nie. Przyjęcie z góry, że zapłata składek nie ma związku z działalnością, jest nieuzasadnione – decyzja o odstąpieniu od dochodzenia zwrotu mogła być bowiem najrozsądniejszym w tej sytuacji rozwiązaniem.

link: http://www.rp.pl/Podatek-dochodowy/303169979-Zaleglych-skladek-ZUS-nie-wrzucisz-w-koszty-podatkowe—wyrok-WSA-w-Bialymstoku.html

PIT: opodatkowanie szkoleń menedżera

Niedobra wiadomość dla menedżerów, którzy się dokształcają na koszt zarządzanych przez nich spółek.

Wojewódzki Sąd Administracyjnego w Gdańsku uznał, że członek zarządu, któremu spółka sfinansowała szkolenie, ma przychód, ponieważ zyskuje wiedzę, którą może wykorzystać, nawet gdy z niej odejdzie.
Spór z fiskusem zaczął się od wniosku o interpretację spółki z o.o. Zamierza podpisać umowę z prezesem zarządu. Określi ona prawa i obowiązki menedżera, m.in. zobowiąże go do uczestnictwa w szkoleniach, seminariach i konferencjach związanych z działalnością zarządzanej firmy. Koszty pokryje spółka. Czy jest to przychód dla menedżera, od którego trzeba potrącić zaliczkę na PIT? Spółka twierdzi, że nie, ponieważ uczestnictwo w tych spotkaniach jest niezbędne do wykonywania zawartej umowy.

KONKRETNA KORZYŚĆ FINANSOWA

Skarbówka była innego zdania. Uznała, że menedżer uczestniczący w konferencjach, seminariach i szkoleniach na koszt spółki uzyskuje konkretną korzyść finansową. Podnosi bowiem swoje kwalifikacje, które mogą być wykorzystane nie tylko w czasie świadczenia usług zarządzania dla spółki. Należy więc naliczyć mu przychód i potrącić od niego zaliczkę na podatek.

Sąd potwierdził to stanowisko. Przyznał, że wydatki na szkolenia, seminaria i konferencje są ponoszone w interesie zarządzającego. Uzyskuje on przychód z nieodpłatnych świadczeń, ponieważ uczestnictwo w tych spotkaniach jest dla niego ewidentną korzyścią (sygn. I SA/Gd 1617/17).

Podobnie było we wcześniejszej sprawie, również dotyczącej szkolącego się na koszt spółki menedżera. Gdański WSA podkreślił, że udział w szkoleniach i konferencjach ma służyć prawidłowemu prowadzeniu spraw spółki, nie zmienia to jednak faktu, że beneficjentem jest zarządzający. Rozwój własnych kompetencji, doskonalenie umiejętności, zdobywanie wiedzy jest bowiem również inwestycją w siebie, podnoszącą wartość na rynku pracy i atrakcyjność w stosunku do innych firm. Sąd przypomniał też, że za przychód należy uznać każdą formę przysporzenia majątkowego, zarówno pieniężną, jak i niepieniężną (sygn. I SA/Gd 1320/17).

FISKUS NIE ZAWSZE NIEKORZYSTNIE

Trzeba jednak podkreślić, że nie wszystkie interpretacje fiskusa są niekorzystne dla podatników. W niektórych skarbówka uzależnia swoje stanowisko od tego, czy umowa zawarta z menedżerem nakłada na niego obowiązek uczestnictwa w kursach i szkoleniach.

Czytamy w jednej z nich: „W sytuacji, gdy udział zarządzającego w szkoleniu nastawiony jest na poszerzenie jego indywidualnej wiedzy i umiejętności, otrzymuje konkretne przysporzenie majątkowe, bo gdyby nie pokrycie wydatku na szkolenie przez spółkę, musiałby ponieść taki koszt z własnych środków. Wyjątkiem od powyższej zasady jest sytuacja, gdy zarządzający został zobowiązany (np. w ramach zawartej umowy) do obowiązkowego uczestnictwa w konkretnych szkoleniach” (interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, nr 0115-KDIT2-1.4011.216.2017.3.MST).

ZWOLNIENIE DLA PRACOWNIKÓW

Fiskus nie wymagał też pobierania podatku od menedżera, który brał udział, na koszt spółki, w branżowym kongresie, konferencji oraz szkoleniu. Zgodził się, że wydatek został poniesiony w interesie spółki, tj. w celu prawidłowego wykonywania zadań menedżera (interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, nr 0115-KDIT2-2.4011.373.2017.1.HD).

Problemów z rozliczaniem wydatków na dokształcanie nie powinni mieć pracownicy. Ustawa o PIT zwalnia bowiem z podatku wartość świadczeń przyznanych zgodnie z odrębnymi przepisami przez pracodawcę na podnoszenie kwalifikacji zawodowych (art. 21 ust. 1 pkt 90).

OPINIA

Aleksandra Kasińska-Skiba, doradca podatkowy, radca prawny, menedżer w ALTO

Trudno się zgodzić z argumentem, że menedżer uczestniczący w szkoleniu ma przychód, gdyż uzyskuje wiedzę, którą może wykorzystać po odejściu ze spółki. Takie założenie prowadzi bowiem do wniosku, że przychodem jest każde doświadczenie, które gdzieś zdobywamy. To zdecydowanie zbyt daleko idąca teza. Menedżer delegowany na szkolenie związane z zarządzaniem przez spółkę, z którą ma zawartą umowę, działa w jej interesie. Po to się dokształca, aby lepiej wykonywać swoje obowiązki, i to spółka docelowo jest głównym beneficjentem nabytych przez niego umiejętności. To, że udział w szkoleniu podnosi kwalifikacje menedżera, nie oznacza jednocześnie, że uzyskuje on przychód podlegający opodatkowaniu.

link: http://www.rp.pl/Podatek-dochodowy/302239928-PIT-opodatkowanie-szkolen-menedzera.html