Wróć

Artykuł

Fiskus coraz częściej sprawdza firmy powiązane, ale jest mniej skuteczny

Z najnowszych danych Ministerstwa Finansów wynika, że w 2020 roku fiskus przeprowadził o 97 procent więcej kontroli w zakresie cen transferowych niż rok wcześniej. Były one jednak mniej skuteczne. Zdaniem ekspertów, podatnicy są coraz lepiej przygotowani do obrony. Analizy porównawcze zyskują na znaczeniu.

Autor: Aneta Grzyb
+ 48 22 652 27 51

Jak ustalił serwis Prawo.pl, w 2020 r. skarbówka przeprowadziła 382 kontrole w zakresie cen transferowych. Było to o 97 proc. więcej niż w 2019 r., kiedy przeprowadzono ich 193. Doszacowanie dochodu na  jedną kontrolę wynosiło średnio 8 048 455 zł w 2019 r. oraz 3 468 539 zł w 2020 r.

– Oznacza to tym samym mniejszą skuteczność kontroli oraz lepsze przygotowanie dokumentów źródłowych, w szczególności analiz porównawczych przez podmioty powiązane. Dane dotyczą kontroli zakończonych w latach 2019-2020 czyli tych, które objęły wcześniejsze lata tj. 2017-2018 – zaznacza dr Jarosław F. Mika, doradca podatkowy, partner w Instytucie Cen Transferowych.

Analizy porównawcze pod lupą fiskusa
Ekspert zwraca uwagę, że kontrole prowadzone przez organy podatkowe to przede wszystkim podważanie wyników analiz porównawczych poprzez zmianę próby badawczej oraz wskaźnika rentowności.

Problem kontroli potwierdza także Patrycja Szewczyk, senior associate w LTCA Zarzycki Niebudek Kubicz Adwokaci i Doradcy podatkowi. Jej zdaniem, ceny transferowe znajdują się pod lupą organów podatkowych od kilku lat.

– Kontroli z roku na rok w zakresie cen transferowych jest coraz więcej – są one częstsze i bardziej restrykcyjne. Administracja posiada bardzo dużo informacji o podatniku, co wynika ze składanych deklaracji jak również wymiany informacji podatkowych. Ułatwieniem do wytypowania przedsiębiorców do kontroli podatkowej w obszarze cen transferowych są takie narzędzia jak informacja o cenach transferowych składana przez podatnika – TPR, czy informacja CBC – twierdzi Patrycja Szewczyk.

Kontroli będzie więcej
Problem w tym, że organy podatkowe nadal traktują zakres cen transferowych jako narzędzie optymalizacji podatkowej, co jest błędnym założeniem. Tymczasem, eksperci wskazują, że na wycenę transakcji wpływa wiele czynników, co wcale nie musi się wiązać  ze zminimalizowaniem obciążeń podatkowych. Najgorsze, że zainteresowanie fiskusa cenami transferowymi będzie rosło.

– Z uwagi na fakt przekazywania szczegółowych informacji o realizowanych transakcjach przez podatników w informacji TPR, w tym roku należy spodziewać się  wzmożonych działań organów w zakresie kontroli cen transferowych. Z danych jakie, przekazywane są przez podatników w formularzu TPR, bardzo łatwo dostrzec jest nieprawidłowości, co wpłynie na wytypowanie podmiotów do kontroli – uważa Patrycja Szewczyk.

Z doświadczenia doradców podatkowych wynika, że niezmiennie problemem, jaki pojawia się podczas kontroli, jest kwestia rynkowości transakcji. Okazuje się bowiem, że ograny podatkowe weryfikują przyjęte przez podatnika kryteria porównywalności i dokonują ich modyfikacji, bądź akceptują je, ale szczegółowo weryfikują przyjętą grupę porównawczą.  Zauważalnym jest również uproszczone działanie, gdzie kwestia cen transferowych jest niejako dodatkiem przeprowadzanej kontroli w zakresie podatku dochodowego od osób prawnych, czy w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych. Doświadczenia ekspertów pokazują też, że do najczęściej kontrolowanych transakcji należą: wartości niematerialne i prawne, transakcje pożyczki oraz usługi niematerialne.

Duży wpływ pandemii na ceny transferowe
Problemem dla podmiotów powiązanych okazuje się też pandemia koronawirusa. Zweryfikowała ona wyniki finansowe wielu podmiotów gospodarczych. Jarosław F. Mika podkreśla, że spadek rentowności wywołany zmianą otoczenia ekonomicznego powoduje konieczność przygotowania aktualnej analizy cen transferowych stosownie do art. 11r ustawy o CIT. Nowa analiza powinna zostać przygotowana do końca roku, w którym został zidentyfikowany wpływ otoczenia ekonomicznego na wyniki finansowe podatnika.

Aneta Grzyb, doradca podatkowy, lider Zespołu Cen Transferowych w ALTO, potwierdza, że wyzwaniem, któremu sprostać będzie musiała duża część podatników, będzie kwestia podejścia do analiz porównawczych w związku z COVID-19. Jeśli na warunki realizacji dokonywanych transakcji wewnątrzgrupowych podlegających obowiązkowi dokumentacyjnemu, pandemia COVID-19 miała istotny wpływ, a pod jej wpływem zmianom uległo otoczenie ekonomiczne, to podatnicy będą musieli zmierzyć się z taką aktualizacją.

Czas na dokumentację podatkową
Z przygotowaniem wymaganej dokumentacji w zakresie cen transferowych nie warto czekać. Zdaniem Anety Grzyb, zdecydowanie najlepszym momentem jest czas, kiedy firmy finalizują deklaracje CIT za 2020, czyli w zasadzie już teraz.

– W praktyce wiemy, że ograniczone zasoby ludzkie wewnątrz firm zazwyczaj uniemożliwiają prace nad dokumentacją TP jednocześnie z przygotowywaniem sprawozdania finansowego i CIT, dlatego rekomenduję co najmniej punktowe zaadresowanie kluczowych kwestii TP przed złożeniem CIT-8, a w kolejnym kroku niezwłoczne prace nad dokumentacją cen transferowych – uważa ekspertka ALTO.

Termin na złożenie oświadczenia o sporządzeniu lokalnej dokumentacji cen transferowych i formularza TP-R za 2020 rok został ze względu na pandemię wydłużony do 30 września 2021 r. – dla podmiotów, których termin upływa w okresie od 1 lutego 2021 r. do 30 czerwca 2021 r. i odpowiednio o trzy miesiące – dla podmiotów, których termin upływa w okresie od 1 lipca 2021 r. do 31 grudnia 2021 r.

Jak jednak zaznacza Aneta Grzyb, doświadczenia dokumentacyjne ubiegłego roku pokazały, że pozostawianie prac dokumentacyjnych na ostatnie miesiące roku przysparza sporo stresu, stąd warto zaplanować działania w tym obszarze jak najszybciej.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.

Możesz określić warunki ich przechowywania lub dostępu używając poniższych ustawień.